To jedna z niewielu książek, które przeczytałam po obejrzeniu filmu. Ze względu na fabułę silnie skupioną na psychice głównego bohatera, liczytałam na to, że nie będę się nudzić "powtarzając" ten sam schemat. Nie zawiodłam się.
Wyspa, która jest obrazem najstraszniejszej części ludzkiej psychiki [Książka]
Chyba nikomu nie muszę przedstawiać Shutter Island, więc daruję sobie wstęp do fabuły. Lehane stworzył fascynujący świat, który umieścił na wyspie będącej siedzibą szpitala psyhiatrycznego dla groźnych przestępców cierpiących na psychozy i paranoje różnego nasilenia. Cała ta przestrzeń, która została świetnie zbudowana - zarówno postaci poboczne, jak i miejsca czy siły natury - służy jako trybik historii głównego bohatera, Teddy'ego.
Same w sobie wydarzenia już są ciekawym thrillerem, ale stanowią one tylko powierzchnię. To, co pod nią, jest najbardziej wciągającym elementem tej lektury - gra odbywająca się w głowie głównego bohatera. Moim zdaniem Lehane rozegrał to wyśmienicie: mógł zagłębiać się w psychologiczne analizy, starać się "tłumaczyć" czytelnikowi, przeintelektualizować całą powieść, ale tego nie zrobił. Pozwolił konstrukcji mówić samej za siebie, pozwolił, by czytelnik piął się po niej, wchodząc głębiej i głębiej w paranoję, błądząc, wątpiąc, odkrywając.
Wyspa skazańców jest bardzo prosta i w swojej prostocie właśnie jednocześnie trudna i zawiła. Jest to idealny przykład na to, że nie trzeba wielkich słów i formatów, aby stworzyć zapadającą w pamięć, dobrą powieść.
Shutter Island
Ekranizacja i książka, choć tak bardzo zbliżone, nie wchodzą sobie w drogę, obierają raczej wspólny kurs. Film to świetne przeniesienie na ekran tego, co Lehane zbudował w jednym ze swoich najpopularniejszych tytułów.
Dwuwarstwowość rzeczywistości mieszka w głowie i buduje poczucie niepokoju. Żaden ze mnie znawca kinematografii, ale w tym wypadku nie mogę oprzeć się podkreśleniu, jak świetną robotę wykonał DiCaprio w roli Teddy'ego. Przekonuje on widza jednocześnie do tego, że jest szeryfem i pacjentem w tym samym czasie. Film pozostawił po sobie także spory ślad, moje myśli zaprząta wciąż ostatnia scena, której próżno szukać w lekturze. Kusi mnie ona nieodpartym wrażeniem, że ostatni nawrót Teddy'ego wcale nie miał miejsca, że był to świadomy wybór mający położyć kres mentalnemu cierpieniu.
Na koniec zostawię was z cytatem, który w moim mniemaniu obrazuje klimat zarówno książki, jak i ekranizacji:
"Nie istnieje ład moralny w czystszej postaci niż ten sztorm, który nas nawiedził. Nie istnieje żaden ład moralny. Liczy się tylko jedno - czy moja gwałtowność zdoła pokonać twoją?"
Książka: Dennis Lehane, Wyspa Skazańców
Film: Wyspa Skazańców / Shutter Island

